Pokazywanie postów oznaczonych etykietą turnus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą turnus. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 listopada 2018

IX Turnusu rehabilitacyjny w "Michałkowie" (tym razem pisze mama)

Kolejny turnus rehabilitacyjny w "Michałkowie" w Bystrej zakończony.
Jeździmy już od kilku lat, a po każdym turnusie piszemy małe podsumowanie. No to macie:

"Michałkowo"

środa, 11 lipca 2018

Michałkowo po raz ósmy

Tak szybciutko póki jeszcze pamiętamy i póki znalazło się troszkę czasu...
W piątek po południu wróciłyśmy z Mamusią z VIII turnusu rehabilitacyjnego w "Michałkowie" w Bystrej.
Tym razem dużo nie będziemy pisać, bo taki opis robimy już po raz ósmy, więc króciutko o tym co było nowego/innego.
Wiele zależy od tego jaki turnus się trafi, więc tym razem było kilka zmian z terapiami.

Michałkowo po raz ósmy

środa, 28 lutego 2018

VII turnus rehabilitacyjny

VII turnus rehabilitacyjny w "Michałkowie" w Bystrej już za nami.
Każdy turnus razem z Mamusią opisujemy i każdy z tych wpisów jest podobny, no alee macie... ;)

czwartek, 29 czerwca 2017

VI turnus rehabilitacyjny w "Michałkowie"

Jesteśmy już po kolejnym (szóstym) turnusie rehabilitacyjnym w "Michałkowie" w Bystrej.
Każdy nasz poturnusowy wpis wygląda podobnie. Wiadomo.. znam miejsce, znam Ciocie i Wujków, więc od razu jestem gotowa do ćwiczeń.

Turnusowe pozdrowienia

sobota, 8 kwietnia 2017

Michałkowo po raz piąty

V turnus rehabilitacyjny w "Michałkowie" już za nami.
Wiadomo.. przyjechałam i pamiętałam wszystko. Pamiętałam gdzie pokój, gdzie terapie, pamiętałam moje Ciocie i Wujków.
Będziemy z Mamą powtarzać do znudzenia, jak ważne jest dla mnie to, że mam kontynuację tego co na wcześniejszych turnusach, że mam tych samych Terapeutów, że nie muszę się na nowo przyzwyczajać, nic z tego turnusu nie tracę i czuję się bezpiecznie.

V turnus rehabilitacyjny w "Michałkowie" w Bystrej k.Bielska-Białej

sobota, 8 października 2016

Po raz czwarty. Turnus w "Michałkowie"

Kolejny (już czwarty) turnus za nami. Jak zwykle byliśmy w "Michałkowie" w Bystrej (k.Bielska-Białej). To już takie nasze miejsce i mamy nadzieję, że tak zostanie :) Bo wiecie ja czuję się tam już jak u siebie. Jak przyjechałam, to wiedziałam gdzie pokoje, gdzie sale terapeutyczne, gdzie jedzonko i gdzie zabawa. Pamiętałam też moje Ciocie i Wujka. A to przecież ważne, bo już jestem przyzwyczajona i wtedy lepiej pracuję.

"Michałkowo"

niedziela, 24 kwietnia 2016

Trzeci turnus rehabilitacyjny

Wróciłam. 2 tygodnie byłam na moim trzecim turnusie rehabilitacyjnym w "Michałkowie" w Bystrej. Było intensywnie. Było supcio.
Taki turnus to dla mnie ciężka praca. Ale ta ciężka praca daje ogromne efekty. Czasem są to małe rzeczy, czasem większe, ale to wszystko zebrane razem to lepsze jutro... :)

Taka niespodzianka na koniec turnusu. P.S. I jeszcze była książeczka :)

sobota, 16 stycznia 2016

Mój drugi turnus rehabilitacyjny.

Wróciłam. Wszyscy pewnie wiecie, bo pewnie czytacie, a jak nie wiecie to Wam powiem.
2 tygodnie byłam na turnusie rehabilitacyjnym w "Michałkowie" w Bystrej (k.Bielska-Białej). Był to już/dopiero mój drugi turnus i oczywiście drugi tam i kolejne też tam będą, bo jesteśmy bardzo zadowolone. Było supcio!

Taki piękny dyplom dostałam na koniec turnusu. Dziękujemy :*

piątek, 13 marca 2015

To juz w niedziele! :)

Jeszcze tylko 2 nocki i jedziemy. Powoli Mama pakuje walizkę (tzn. szykuje rzeczy które zabieramy). Jak się pozbieramy to nie wiem, bo tego bardzo bardzo dużo :)
Ale zanim pojedziemy to opowiem Wam o ostatnich 2 dniach.

Czwartek:
Po południu rehabilitacja z ciocią Asią i nie tylko... Wiecie co było na zajęciach? Przyczyniłam się do rozwoju ok.12 Studentów, którzy chyba mieli jakieś praktyki, albo coś. W każdym razie oglądali jak ciocia Asia i ja ładnie pracujemy. Na początku troszkę się wstydziłam, ale potem pięknie ćwiczyłam (chociaż mogłam pokazać Tym Studentom, że taka praca wcale nie jest łatwa. Popłakać się, pouciekać i na koniec zrobić co trzeba do pampersa :p). Powstrzymałam się i dostałam na koniec pochwałę od cioci Asi, że ładnie pracowałam.

Piątek:
Znowu popołudniowe zajęcia w Ośrodku. Tym razem z psychologiem - p.ciocią Karoliną. Uczyłam się nawlekać taki bardzo duży koralik na sznureczek, ale nie bardzo mi to wychodziło. Mogłam pooglądać też troszkę książeczek. Ogólnie bardzo fajnie, pomimo wielkiego zmęczenia. W czasie moich zajęć Mama się nie nudziła, bo rozmawiała z Mamą Franka (mojego zespołowego kolegi), który też miał zajęcia.


Ktoś się ładnie obudził po drzemce.. Zgadnijcie kto?


To już ostatnia notka przed wyjazdem. Tak jak pisałam już wcześniej, nie wiem czy będę tu pisać w trakcie turnusu. Czy będzie internet i czy będę miała czas. Postaram się, żebyście o mnie nie zapomnieli.

Trzymajcie się cieplutko! I pamiętajcie o kolorowych skarpetkach (21.03).

Buziaki-ogromniaki 

wtorek, 10 marca 2015

"Sara! Pieknie pracujesz! Tak trzymaj!"

O tym co wczoraj i o tym co dziś troszeczkę tak przed spaniem.

Poniedziałek:
Rano była wizyta u neurologa. Każda taka wizyta trwa dość długo (nasze nie aż tak bardzo długo), więc zawsze długo czekamy w poczekali. Tym razem bardzo mnie już roznosiło, bo czekałam prawie godzinę! Przyszłyśmy troszkę wcześniej, a opóźnienie było bardzo duże. Jak już weszłam z Mamą do gabinetu to Pani Doktor oglądała jak sobie radzę z niektórymi sprawami. Mogłam się też pobawić (a to takie podchwytliwe było, żeby sprawdzić co już potrafię). A potrafię dużo. Ogólnie wszystko jest ok. Pani doktor była ze mnie bardzo zadowolona. Rozwijam się tak jak powinnam. Odpowiednio do wieku, budowy i zespołu. A nawet radzę sobie lepiej z niektórymi sprawami. Kolejna wizyta dopiero w październiku.

Broję w poczekalni

Moja afrykańska przyjaciółka Zosia przyszła ze mną

Czekamy na wizytę


Popołudniu rehabilitacja w Ośrodku. Troszkę byłam śpiąca, ale ładnie ćwiczyłam z ciocią Asią.

Wtorek:
Rano, całkiem wcześnie obudziła mnie Mama (bo jak zwykle jak trzeba wstać to śpię w najlepsze, a jak można spać to wstaję z kurami). Już ok 7:45 byłam z Mamą pobierać krew. Najpierw kłuli Mamusię. A potem mnie. Mama nic nie płakała, mówie Wam była bardzo dzielna. Ja płakałam troszeczkę, ale tylko dlatego, że nie lubię jak się mnie przytrzymuje. Na koniec nawet dostałam naklejkę "dzielnego pacjenta" taka z zielonym potworkiem z 1okiem.

Ała


A popołudniu znowu zajęcia. Tym razem terapia logopedyczna z p.ciocią Anią (czyli ta prywatna). Dalej uczę się samogłosek i wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Dalej chodzę ze swoim zeszycikiem, który jest na bieżąco uzupełniany. Dziś nawet dostałam pisemną pochwałę!

Taka pochwała. A Mama dumna :)


Jutro mamy wolne. Do końca tygodnia jeszcze tylko rehabilitacja, psycholog i basen, a potem jedziemy. Nie wiem jak tam będzie z dostępem do internetu, czy będę pisać notki na blogu, czy może tylko jakieś krótkie informacje na mojej facebookowej stronce albo w ogóle nic. W razie czego pamiętajcie o mnie przez te 2 tygodnie. I pamiętajcie o kolorowych, różnych skarpetkach 21 marca !!!

P.S. Zapomniałam... Wszystkim Panom wszystkiego najlepszego z okacji Waszego Święta :)

Buziaki Misiaki

poniedziałek, 2 marca 2015

marzec.

Wiecie, że już marzec? Czyli niedługo wiosna. Czyli niedługo Światowy Dzień Zespołu Downa (21.03). Mam nadzieję, że pamiętacie. Jak my będziemy świętować to w zasadzie nie wiemy, bo będziemy z Mamą w tym czasie na moim pierwszym turnusie rehabilitacyjnym. Ale jedno jest pewne... założymy kolorowe skarpetki. Wy też o tym pamiętajcie! Możecie np. wysłać nam zdjęcie swoich kolorowych skarpetek, na pewno będzie to miła niespodzianka i dla mnie i dla Mamy.
A tak wracając do tego co w marcu, to oprócz zajęć, mamy teraz troszkę załatwiania przed wyjazdem (nie tylko spraw z tym związanych).

Jeszcze troszkę o kilku ostatnich dniach:
Sobota:
Basen. Jak zawsze. Jak zawsze było supcio! Choć nie koniecznie chciałam współpracować (szczególnie jak trzeba było pływać na desce lub z makaronami, bo ja wolę bez). A wiecie, że zostały mi jeszcze tylko 2 zajęcia, potem jedne mi przepadają, bo wyjeżdżamy i koniec. Mama będzie musiała zapisać mnie na kolejny cykl ;p

Po czasie udało się i płynę na desce.


Niedziela:
Czyli odpoczywamy.

Poniedziałek:
Dziś rano miałam zajęcia z psychologiem w Przedszkolu (wczesne wspomaganie rozwoju). Na początku ładnie ćwiczyłam, potem troszkę mi się już nudziło i uciekałam od stoliczka. Poszłyśmy też do innej sali do której trzeba wejść po schodach. I wiecie co? Weszłam na 1 piętro sama po schodach (tzn. trzymałam za rękę Mamę i Panią). Baaa ja nawet jeden raz zrobiłam taki duży krok i weszłam 2 schody na raz! (widziałam, że Mama tak czasem chodzi i też chciałam spróbować).
W przerwie między zajęciami poszłam z Mamą do prababci Cilki i pradziadka Bronka na "kawkę" (dobrze, że mamy ich tak niedaleko). A potem do Ośrodka na rehabilitację. Byłam bardzo śpiąca i troszkę też dziś broiłam na rehabilitacji. Oj ciocia Asia miała dziś ciężko. To podobno nazywa się bunt dwulatka ;)

A w domu jak to w domu. Jest zabawa i jest też nauka ;)

"Sara daj misia"

Pełne skupienie :)


P.S. Ostatnio nie bardzo chciałam siadać na nocniku (trzeba było mnie przekupić) i często uciekałam. Dziś Mama kupiła mi taką książeczkę, gdzie chłopczyk ładnie siada na nocniku. I wiecie co? Przecież ja też potrafię tak jak ten chłopczyk z książeczki i dziś ładnie (po kilku dniach przerwy) zrobiłam siku do nocnika.

Jakby ktoś miał podobne problemy jak ostatnio my .... :)


Jutro mamy wolne, ale o 10 może wpadnie ciocia Gosia, więc i tak muszę wstać. To uciekam spać :)


Buziaki Misiaki

czwartek, 26 lutego 2015

nowosci

Nowości nowości. Jak to szybko się może coś pozmieniać. Ale o tym za chwilę.

Najpierw pochwalę się nowym osiągnięciem, które jest maleńkim kroczkiem do samodzielności. To, że sama ubieram czapkę to wiadomo, o tym, że potrafię założyć sama skarpetki też już pisałam. A dziś pierwszy raz przed kąpielą rozebrałam sama geterki, całkowicie sama ! I to na dodatek siedząc! Najpierw rozebrałam skarpetki, a potem tak mocno naciągałam nogawkę z getrów, że same "zeszły z pupy" i potem już było bardzo łatwo. Mama dumna jak zawsze ;)

A teraz kolejna nowość. Czyli małe zmiany w najbliższym czasie. Dopiero co Mama poumawiała mnie przedwczoraj na zajęcia w marcu, a dziś już połowę musiała odwołać, bo... w połowie marca jedziemy na turnus rehabilitacyjny. Wczoraj Mama dostała maila, że zwolniło się miejsce i czy chcemy jechać. Jasne, że chcemy. Mama planowała jechać, ze mną w tym roku, ale nie wiedziała, że tak szybciutko się znajdzie miejsce (bo o miejsca na turnusie ciężko, w zasadzie to już wszędzie zapisują na 2016r.) Na turnus jedziemy pierwszy raz, więc troszkę się boję. Mama mówi, że przez 2 tygodnie będzie dużo, bardzo dużo zajęć. Jedziemy do Bystrej (k. Bielska-Białej), bo mamy tam blisko. A jadę tam dzięki Wam Kochani :* Dzięki Waszym zeszłorocznym 1%. I bardzo chciałam Was prosić, abyście i w tym roku podarowali mi swój 1%, żebym mogła dalej kontynuować moje zajęcia/terapie i znowu pojechać na turnus.

:)


A teraz uciekam już spać, bo rano wstajemy na zajęcia.

Dobranoc :*